Niepełnosprawne dzieci na bruk

 

Przez bezdusznych urzędników niepełnosprawne dzieci mogą trafić na bruk. Świetlicom terapeutycznym w Chrzanowie i Radwanowicach w Małopolsce grozi zamknięcie. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych negatywnie ocenił wnioski o wsparcie finansowe tych placówek.

Bez pieniędzy z PFRON nie przeżyjemy – przyznaje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta, która prowadzi świetlice. – Oczywiście nie chodzi tu o fundację, ale o niepełnosprawnych, którzy są pod naszą opieką – podkreśla.

O co chodzi? O pieniądze

Fundacja im. Brata Alberta złożyła wniosek do PFRON o pół miliona złotych na dwie świetlice. Okazało się jednak, że nie uzyskał on pozytywnej opinii.

– Nie mogę zrozumieć postępowania urzędników z Funduszu. Przecież kilka lat temu dostaliśmy od niego nagrodę za działalność. Teraz natomiast mówi się nam, że projekt został źle przygotowany – denerwuje się kierownik świetlicy w Radwanowicach Arkadiusz Tomasiak. A ks. Isakowicz-Zaleski dodaje, że do tego, by ośrodek został zakwalifikowany przez specjalną komisję z PFRON, zabrakło zaledwie jednego punktu.

Duchowny oraz kierownik świetlicy nie godzą się z takim podejściem PFRON do sprawy finansowania instytucji zajmujących się niepełnosprawnymi. – Co roku musimy prosić o pieniądze. Przecież działamy od lat, nie jesteśmy jakąś nową, nikomu nieznaną fundacją – argumentuje Tomasiak.

Zwraca uwagę, że stabilizacji finansowej potrzebują szczególnie ośrodki pomocy niepełnosprawnym. – Nie możemy zamknąć świetlicy, przecież odpowiadamy za te dzieci – tłumaczy. Ma pełne wsparcie rodziców.

– Nie wiem, co by się stało, gdybym miała powiedzieć swojemu Szymkowi, że jutro zostanie w domu, nigdzie nie pojedzie – mówi zdenerwowana Agnieszka Zając z Bolechowic. Jej trzynastoletni syn od trzech lat jest pod opieką świetlicy w Radwanowicach.

Wszystko dla dzieci

Świetlice terapeutyczne w Chrzanowie i Radwanowicach działają już 11 lat. Prowadzą zajęcia dla dzieci o różnym stopniu niepełnosprawności i w różnym wieku. Codziennie do ośrodków, które zostały zbudowane niemałym wysiłkiem Fundacji, podopieczni są dowożeni z wielu miejscowości.

– Prowadzimy dla nich zajęcia edukacyjne i terapeutyczne. Mają przynajmniej 3 godz. rehabilitacji w tygodniu – wylicza Arkadiusz Tomasiak.

Najważniejsze jednak jest to, że uczą się samodzielności, radzenia sobie w podstawowych sprawach, takich jak jedzenie łyżką czy zachowanie czystości w toalecie. – Może to wydawać się dziwne, ale jeżeli niepełnosprawne dziecko w domu cały czas jest obsługiwane, to nie ma tych umiejętności – wyjaśnia. A przecież rodzice są coraz starsi, kiedyś nastąpi moment, że dzieci zostaną bez ich opieki.

Świetlice to nie tylko szansa dla niepełnosprawnych dzieci, ale także dla ich rodziców. Dzięki temu, że maluchy spędzają codziennie kilka godzin poza domem, rodzice mogą podjąć pracę. Mają też czas na odpoczynek. – Całodzienna opieka nad Szymkiem jest bardzo męcząca. To trudne i wymagające dziecko – przyznaje pani Agnieszka. Wspomina, że zanim Szymek po raz pierwszy poszedł do świetlicy, nie miała wolnej chwili.

———————————-

Autor: Wojciech Kamiński, | Źródło: Gazeta Polska Codziennie,
Całość artykułu w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”
————————————————————

Za; Za; http://niezalezna.pl/23662-rzad-zabiera-kase-niepelnosprawnym

 

Dodaj komentarz