Śniadek: To poziom łódzkich „łowców skór”

 

Czy to prawda, że zatrudnione przez rząd osoby likwidujące polskie stocznie domagają się od Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa premii za likwidację Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecin w wysokości ponad 22 milionów złotych? – Takie pytanie zadał w swojej inteprelacji do ministra skarbu poseł PiS Janusz Śniadek. My pytamy posła miedzy innymi o to, czy liczy na odpowiedź adresata.

– Liczę na początek na przewidzianą właściwymi przepisami pisemną odpowiedź na moją interpelację, która powinna nadejść w ciągu trzydziestu dni – wyjaśnia były przewodniczący „Solidarności”. – A tak naprawdę liczę na to, iż dzięki mojej interpelacji oraz nagłośnieniu sprawy przez portal Stefczyk.info, zainteresują się tym skandalem inne media. Że nie uda się już tego zamieść pod dywan.

Przypomnijmy, że złożył pan dziś do Biura Podawczego Marszałek Sejmu zapytanie poselskie do Ministra Skarbu w sprawie wynagradzania za likwidację Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecin. Z informacji uzyskanych przez pana wynika, że likwidatorzy stoczni chcą gigantycznej zapłaty za swoje działanie…

– Tak. I używam tego obrazowego porównania do premii za Stadion Narodowy, która przy zysku na jaki liczą likwidatorzy wypada blado, wręcz jak marne kieszonkowe. Brakuje mi słów oburzenia i jeśli moje informacje potwierdzą się, a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie, to należy uznać, iż mamy do czynienia z niezwykłą arogancją władzy, urzędników rządu Donalda Tuska. W sytuacji, kiedy zlikwidowano zakłady pracy, pozbawiono ludzi możliwości utrzymania rodzin, zrujnowano polski przemysł stoczniowy, oni rozdysponowują między sobą gigantyczne kwoty tych niby-nagród. To obelga dla wszystkich obywateli. Oni są na poziomie etycznym łódzkich „łowców skór”. To, co mówię jest emocjonalne, ale naprawdę sprawa wywołuje moje oburzenie.

Panie pośle, mówi pan o arogancji władzy. Ta arogancja przybrała wymiar systemowy czy przejawia się „okazjonalnie” przy tego typu przedsięwzięciach, na których można w łatwy sposób zarobić?

– Sprawa premii za likwidację stoczni to może być wierzchołek góry lodowej. Obraz całości jest porażający i zdecydowanie ma wymiar systemowy. Ci ludzie, skupieni wokół rządu Tuska, na rozmaitych szczeblach władzy i o różnych wpływach, nie raz już pokazali, że chcą jak najwięcej sprywatyzować za grosze i sprzedać z zyskiem. Oni chcą zarabiać, a frajerzy niech płacą ZUS, abonament, podatki. Cwaniaki, czyli Tusk i jego otoczenie, robią kasę.

Likwidacja stoczni jest już faktem, co jeszcze można uratować w tej sprawie?

– Najprościej mówiąc – polską rację stanu. Eugeniusz Kwiatkowski, budowniczy Gdyni, już przed wojną zauważył, że nie ma mowy o wolnej Polsce bez dostępu do morza, przemysłu stoczniowego, floty handlowej i marynarki wojennej, stoczni. Tymczasem dziś grzebie się i marynarkę wojenną i przemysł stoczniowy. Jesteśmy świadkami katastrofy. Odpowiedzialni za nią zagrażają właśnie polskiej racji stanu. Stąd moje oburzenie i interpelacja skierowana do ministra skarbu. Gdybym skierował ją, a tak właściwie być powinno, do premiera, pani marszałek Kopacz mogłaby z nią zrobić wszystko, byle tylko nie trafiła do adresata.

rozmawiał Dariusz Olejniczak
[fot. PAP/Jerzy Undro]

————————————————————-

Za;  http://www.stefczyk.info – 15.03.2012

 

Dodaj komentarz