Irlandia nie ulega naciskom UE i bardzo dobrze na tym wychodzi

Podczas gdy sytuacja w Grecji i Portugali szybko pogarsza się, a kryzys grozi Hiszpanii, Włochom, a nawet Francji, Irlandia jest jedynym krajem, w którym sytuacja ekonomiczna wyraźnie się poprawia.

Rząd w Dublinie otrzymał w ub. roku pożyczkę z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Funduszu Stabilizacyjnego w wysokości 85 mld euro. Dalsza pomoc nie będzie konieczna.

Problemy gospodarcze w Irlandii zaczęły się od pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. W 2010 roku kilka banków zbankrutowało. Zostały one jednak wsparte przez rząd. Doprowadziło to do gwałtownego wzrostu zadłużenia publicznego. Deficyt w ciągu zaledwie roku skoczył z 64 proc. do 98,6 proc. PKB.

W ubiegłym roku sytuacja w krajach południowej Europy, należących do strefy euro gwałtownie się pogorszyła. Mimo akcji ratunkowych i programówoszczędnościowych, gospodarki tych państw wyhamowały, na czym skorzystała Irlandia.

Jeszcze na początku 2011 roku, rząd w Dublinie musiał płacić 8 proc. odsetek od 5-letnich obligacji, w porównaniu do 6 proc.odsetek od obligacji portugalskich. Dziś jednak, Irlandia płaci mniej niż 6 proc., podczas gdy Portugalia musi płacić prawie 19 proc. Nasuwa się pytanie: dlaczego sytuacja w Irlandii tak szybko się poprawiła, chociaż pierwotnie była gorsza niż w innych krajach przeżywających kryzys? I dlaczego te inne kraje, które też otrzymały pomoc, nie poczyniły tak imponujących postępów? Odpowiedź jest prosta: Irlandia ma najniższe w Europie opodatkowanie firm, wynoszące 12.5 proc. dochodów.

Niskie opodatkowanie ściągnęło wiele zagranicznych podmiotów, w tym takie koncerny jak Pfizer, Merck, Google i Microsoft, korzystające z outsorcingu. Mimo że Francja i Niemcy od lat naciskają na Dublin, by podniósł stawkę podatku cit, Irlandczycy nigdy się nie ugięli. Przykładowo opodatkowanie firm we Francji wynosi 33 proc., w Niemczech – 30 proc., w Wielkiej Brytanii– 28 proc. W Europie tylko Islandia, która jednak nie jest członkiem UE, pobiera 15 proc. podatku od dochodów przedsiębiorstw.

W ubiegłym roku w Irlandii, dzięki pieniądzom z UE i ograniczonemu fiskalizmowi udało się rozbudzić eksport. Mimo, że poziom bezrobocia jest wciąż wysoki, to produkt krajowy brutto tego kraju jest obecnie siódmym najwyższym w UE. Irlandia wyprzedza Belgię, Niemcy, Francję i Wielką Brytanię. Tylko Luksemburg, kraje skandynawskie, Holandia i Austria mają lepsze wyniki. Widać więc jak na dłoni, że decyzja Dublina o obniżeniu stawek podatku dochodowego od przedsiębiorstw, mimo gróźb europejskich biurokratów, zapowiadających cofnięcie dalszej pomocy, okazała się być słuszna. Irlandia bowiem nie potrzebuje już funduszy europejskich.

Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, irlandzki premier Enda Kenny powiedział, że Irlandia może stać się przykładem dla innych krajów uwikłanych w kryzys strefy euro. Niestety, europejscy politycy zamiast uczyć się od Irlandii, dalej naciskają na podnoszenie podatków – w szczególności podatków od przedsiębiorstw.

W ub. tygodniu kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy napisali wspólny list do swoich kolegów, twierdząc, że konieczna jest europejska koordynacja podatkowa „w celu wspierania wzrostu gospodarczego, usuwania przeszkód w funkcjonowaniu jednolitego rynku i zapobiegania nadużyciom podatkowym oraz szkodliwym praktykom”. Pod koniec lutego, Merkel i Sarkozy przedstawią wnioski dotyczące konwergencji ich podatków od przedsiębiorstw. Francusko-niemiecka konwergencja jest pierwszym krokiem w kierunku wprowadzenia wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania (CCCTB) dla całej UE.

Zgodnie z planem CCCTB, firmy działające w różnych krajach europejskich będą płaciły podatki w jednakowej wysokości, ustalonej przez KE, przy czym, jeśli dana firma działa w kilku państwach UE, to odpowiednia część podatku będzie trafiała do budżetu danego państwa, w wysokości uzależnionej od poziomu zatrudnienia, wielkości aktywów i osiąganych obrotów przedsiębiorstwa w danym kraju. Badania Ernst & Young, przeprowadzone w ubiegłym roku wykazały, że system CCCTB ma przynieść wzrost dochodów podatkowych dla Francji o 6 proc.

Od lat Francja i Niemcy skarżą się na kraje, które mają niższe opodatkowanie przedsiębiorstw, twierdząc, że ich gospodarki ponoszą straty. Nowy podatek „konwergencji” ma utrudnić życie takim państwom jak Irlandia.

Premier Kenny zdecydowanie sprzeciwia się wprowadzeniu systemu CCCTB. W lutym ubiegłego roku, prezydent Sarkozy próbował zastraszyć poprzednika Kenny’ego, Briana Cowena, grożąc, że UE w przyszłości nie pomoże Irlandczykom, jeśli ci nie zrezygnują z „amerykańskiego modelu podatkowego”. W odpowiedzi na to, ówczesny premier Cowen podkreślił, że podatek cit na poziomie 12,5 proc. jest głównym elementem dążeniajego kraju do konkurencyjności i nieodłączną częścią strategii, pozwalającej wydostać się z kryzysu.

Groźby nie ustały. W październiku ubiegłego roku, OlliRehn, komisarz UE ds. monetarnych i fiskalnych, ogłosił, że „Irlandia w nadchodzącej dekadzie nie będzie już krajem o niskich podatkach, lecz stanie się normalnym krajem podatkowym w kontekście europejskim”. Innymi słowy dał do zrozumienia, że UE nie będzie tolerowała żadnych „wzorców amerykańskich” w Europie. Czy Irlandia ugnie się?

Źródło: StonegateInstitute, AS.

http://www.piotrskarga.pl

Dodaj komentarz