Dramatyczne ubóstwo 1 – prof. dr hab. Artur Śliwiński

Ubóstwo w Polsce jest poważnym, długotrwałym problemem społecznym i ekonomicznym. Obecnie stało się również najpoważniejszym problemem politycznym.


Dotychczasowy spokój w kwestii sytuacji materialnej Polaków zakłóciły niedawne doniesienia prasowe. Nie jest bez znaczenia, że pojawiły się w mediach zagranicznych. Jedno z tych doniesień zawierających alarmujące informacje, odnotowuje kilka następujących danych. Jedna trzecia ludzi w Polsce żyje w skrajnej nędzy. Jedna na pięć osób nie może sobie pozwolić na ogrzanie mieszkania, 21 procent Polaków nie może sobie pozwolić na spożywanie mięsa lub ryb co drugi dzień. Dane te ujrzały światło dzienne z okazji Europejskiego Roku Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym, zorganizowanym przez Unię Europejską.

Jest to wyłom w publikacjach bagatelizujących ubóstwo w Polsce. Jeszcze przed niespełna rokiem we wpływowym portalu informacyjnym EurActiv, promującym działalność Unii Europejskiej, pojawiła się publikacja o ubóstwie w Polsce pod znamiennym tytułem: „Bycie Polakiem nie jest narodowością, lecz profesją”. Jest to publikacja jawnie rasistowska, zawierająca silny ładunek lekceważenia i ironii tożsamości narodowej Polaków. Tym bardziej wymowna, że opublikowana dwa tygodnie po Dramacie Smoleńskim.

Już w tytule wspomnianej publikacji zostaje podana zalecana Polsce recepta na walkę z ubóstwem: „Zaradność jest najlepszym sposobem walki z ubóstwem w Polsce”. Do tego autor dodaje taki passus: „Dziennikarze i analitycy mówią, że gospodarcza i społeczna sytuacja w Polsce jest bardzo dobra i wciąż się poprawia. Powiadają również, że gospodarka nie była zbyt mocno dotknięta przez globalny kryzys gospodarczy. Z drugiej strony, ludzie starsi oraz ci, którzy słuchają kontrowersyjnie katolicką, konserwatywną stację radiową Radio Maryja będą mówić, że warunki w Polsce są katastrofalne”.

Jak to interpretować? Jest to prawdopodobnie nieudolne poszukiwanie argumentów, aby zbagatelizować problem ubóstwa w Polsce. Niepokoi nas możliwość, że taki pokrętny sposób rozumowania nie jest ewenementem. Autor omawianej publikacji unika przytoczenia jakichkolwiek danych o ubóstwie w Polsce, co wydaje się charakterystyczne dla podobnych opinii. Z przykrością musimy dodać, że nie dotyczy to wyłącznie publikacji zagranicznych, lecz również krajowych.

Rok walki z ubóstwem

Mało osób dowiedziało się z krajowych publikacji, że ubiegły rok 2010 został ogłoszony w Unii Europejskiej rokiem walki z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Jak widać walka ta ominęła Polskę, m.in. z powodu pochwalnych (dziś już przebrzmiałych) wypowiedzi o fenomenie omijania przez kryzys Polski. Faktycznie, co łatwo zweryfikować, chodziło o omijanie Polski przez strumienie europejskich funduszy, w tym funduszy spójności kierowanych na walkę z ubóstwem. Jest charakterystyczne, że np. Niemcy wykorzystali na wsparcie zwalnianych pracowników likwidowanych przedsiębiorstw kilkakrotnie więcej niż Polska ( nasz kraj otrzymał tylko niewielkie środki finansowe z UE na wsparcie stoczniowców … pozbawionych miejsc pracy przez UE).

Jednak ogłoszenie 2010 roku rokiem walki z ubóstwem ma dla nas znaczenie nie tylko symboliczne. Jest to bowiem jednoznaczne zakwestionowanie w polityce unijnej tezy, że liberalna polityka ekonomiczna jest polityką bezwzględnego ograniczania świadczeń społecznych (bez których walka z bezrobociem jest iluzoryczna), beztroski o warunki materialne (zarobki, mieszkania, tworzenie miejsc pracy etc.) ludności.

Roczna walka z ubóstwem została ogłoszona piątym priorytetem unijnym. Nie mamy możliwości dokładnego ustalenia przyczyn tak zdecydowanego odejścia od pryncypiów liberalizmu ekonomicznego, który przez całe lata był obecny w polityce UE. Jest pewne, że do tego odejścia przyczynił się walnie światowy kryzys gospodarczy i obawy, iż pogorszenie sytuacji materialnej ludności może wywołać poważne perturbacje polityczne. Problem wydaje się jednak bardziej złożony, gdyż poza bardziej pragmatycznym nastawieniem polityki UE działają nasilające się skłonności partykularne wśród członków Unii, a także inne czynniki.

W Polsce natomiast liberalna polityka ekonomiczna jest realizowana z żelazną konsekwencją, nie cofającą się przed jawnie antyspołecznymi posunięciami. Na hasło „walka z ubóstwem” wyszukiwarka Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej nie znajduje ani jednej informacji. W bogactwie publikacji urzędowych ministerstwa znaleźć można mocno strywializowany dokument omawiający… obchody Europejskiego Roku Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym, poświęcony wydatkowaniu otrzymanej na ten cel od Komisji Europejskiej kwoty ok. 650 tys. euro.

W Polsce od dawna polityka przeciwdziałania ubóstwu nie istnieje. Pozorne działania nic nie wnoszą w zderzeniu ze skalą problemu. Dotychczasowa polityka rządu lekceważąca bezpieczeństwo socjalne nadal podtrzymuje znieczulicę społeczną. Stwarza to wrażenie, że obecne władze w Polsce „ideowo” pogubiły się . Wloką się w ogonie obecnych „przemian europejskich”.

Na szczycie wulkanu

Tymczasem siedzimy, całe społeczeństwo polskie, na szczycie wulkanu. Może ośrodki władzy i mediów sądzą jeszcze, że uciekną przed konsekwencjami zaistniałej sytuacji. Może intuicyjnie czują, że wieloletni regres warunków życia ludności oraz towarzyszące mu olbrzymie dysproporcje dochodowe muszą wybuchnąć powszechnym protestem i zaburzeniami politycznymi.

Obecną politykę ograniczeń bezpieczeństwa socjalnego wzmacnia polityka restrykcji fiskalnych. Przypomina to program pilotażowy mający na celu sprawdzenie wytrzymałości i tolerancji Polaków. Wzrost podatków obciążających konsumentów, obniżanie emerytur, ograniczanie dostępności do służby zdrowia i przerzucanie kosztów leczenia na ludzi chorych, rezygnacja ze świadczeń prorodzinnych, ograniczanie pomocy publicznej w sytuacjach nadzwyczajnych, minimalizowanie zasiłków dla osób bezrobotnych, fikcyjne dofinansowanie budownictwa społecznego itp. nakładają się na i tak już krytyczną sytuację materialną większości rodzin w Polsce. Do tego dochodzi coraz silniejszy wzrost kosztów utrzymania oraz nabierająca coraz większego rozpędu inflacja.

Te czynniki – wraz z nieefektywnym rządem i uzależnieniem od wpływów zagranicznych – stworzyły tzw. „łuk niestabilności”, obejmujący kraje arabskie. Do tej pory w publikacjach ekonomicznych przeważała teza, iż ubóstwo raczej sprzyja stabilności rządów. Rzekomo dlatego, że słabe ekonomicznie społeczeństwa, zaabsorbowane codzienną walka o byt, są mniej zdolne do protestu i burzenia się. Ponadto wielkie dysproporcje w dochodach niszczą spójność społeczną, co jeszcze bardziej ogranicza skalę ewentualnych zaburzeń. Teza o „łagodzącym” wpływie ubóstwa na nastroje społeczne stanowiła jedno z ważniejszych niejawnych uzasadnień lekceważenia bezpieczeństwa socjalnego przez neoliberalnych polityków, a także motywowała ich do pogłębiania ubóstwa jako metody ubezwłasnowolnienia społeczeństw.

Dojrzałe opinie dotyczące ubóstwa muszą uwzględniać skalę, głębokość i długotrwałość tego zjawiska. Ogólne dywagacje o ubóstwie mają niewielkie znaczenie, podobnie jak dokonywane w tym zakresie porównania międzynarodowe. Można dostrzec analogię z eksploatacją konstrukcji nośnej mostu, która wytrzymuje mniejszy lub większy ciężar przejeżdżających ciężarówek. Nadmierny ciężar jest oczywiście niezgodny z normami. Ale prócz tego powoduje zmęczenie materiału, które konstrukcję mostu osłabia. Innymi słowy, ważne jest nie tylko przeciążenie, lecz także jego długotrwałość. Jest pewne, że podobne przeciążenie musi się to skończyć katastrofą. Doprowadzenie do takiego stanu rzeczy – wskutek zaniedbań lub celowo – jest po prostu zbrodnią.

(ciąg dalszy w następnym numerze EEM)

Za http://www.monitorekonomiczny.pl  – Prof. dr hab. Artur Śliwiński – 2011-03-20

Comments are closed.