Szeregowy Wojtek – niedźwiedź z armii Andersa w – pamięci dzielnego żołnierza w 70-tą rocznicę urodzin

Wojtek urodził się w górach Hamadan w 1942 roku. Jego matkę zastrzelił jakiś irański myśliwy, a on sam został znaleziony przez małego chłopca, który wsadził niedźwiadka do plecaka i ruszył do swojej wioski.

Na drodze do Kandawaru spotkał konwój polskich żołnierzy z świeżo utworzonej armii generała Andersa*, którzy jechali do Palestyny. Jedna z ciężarówek zatrzymała się. Widząc zabiedzonego chłopaka Polacy dali mu kilka konserw ze swoich zapasów. Chłopiec przyjął dar po czym czmychnął co sił w nogach zostawiając swój plecak.

Ku zdziwieniu żołnierzy zawiniątko zaczęło się ruszać i wydawać jakieś mrukliwe dźwięki. Rozsupłali je i zobaczyli mordkę niedźwiedziej sieroty. Postanowili wziąć misia ze sobą.

Było oczywiste, że niedźwiadek jest bardzo głodny. Żołnierze rozcieńczyli więc trochę skondensowanego mleka i podali mu w butelce po wódce zaopatrzonej w prowizoryczny smoczek zrobiony z kawałka szmaty. Jeden z nich, kapral Piotr Prendysz ochrzcił go imieniem Wojtek.

Wojtek szybko stał się ulubieńcem żołnierzy 22 Kompanii Transportowej Artylerii wchodzącej w skład 2 Korpusu. Został wpisany na listę personelu Kompanii i otrzymywał regularny żołd w postaci zwiększonej racji żywnościowej. Kiedy Kompania dotarła do Palestyny kapral Prendysz i jego podopieczny dostali osobny namiot. Piotr wymościł Wojtkowi wygodne posłanie, ale na niewiele to się zdało – każdej nocy niedźwiadek właził na jego pryczę i tulił się do niego jak do swojej mamy.

Kiedy Piotr musiał gdzieś wyjechać Wojtek siedział w namiocie i ryczał żałośnie. Piotr zaczął go więc zabierać ze sobą. Niedźwiedź jako pasażer wojskowej ciężarówki wzbudzał sensację gdziekolwiek się pojawili.

Wojtek rósł jak na drożdżach i wkrótce mierzył niemal dwa metry wzrostu i ważył 250 kg. Jego ulubioną zabawą stały się zapasy z żołnierzami. Zazwyczaj trzema lub czterema naraz. Czasem nawet pozwalał im wygrywać. Jak przystało na Polaka bardzo polubił też piwo i papierosy – z tym, że ich nie palił, tylko zjadał, popijając piwem.

Wojtek ze swoimi towarzyszami broni.

Na początku 1944 roku Kompania dostała rozkaz udania się do Włoch. Było trochę kłopotu z zaokrętowaniem Wojtka, gdyż angielski oficer ładunkowy za żadne skarby (mimo, że wszystkie papiery były w porządku) nie chciał się zgodzić na wpuszczenie niedźwiedzia na pokład. Przekonał go dopiero argument, że miś „budzi ducha bojowego” w polskich żołnierzach. Z Aleksandrii do portu w Taranto dotarli na pokładzie „Batorego”.

22 Kompania Transportowa Artylerii do tej pory nie uczestniczyła w walkach. Teraz czekał ją chrzest bojowy pod Monte Cassino. Strategiczne wzgórze było bezskutecznie szturmowane przez Amerykanów, Brytyjczyków i Nowozelandczyków. W kwietniu 1944 roku wzgórze zaatakowali Polacy. Szturm został poprzedzony intensywnym ostrzałem artyleryjskim. Żołnierze 22 Kompanii uwijali się jak w ukropie donosząc na stanowiska ciężkie skrzynie z pociskami.

Wojtek obserwował swoich towarzyszy, aż wreszcie sam postanowił pomóc. Podszedł do ciężarówki, stanął na tylnych łapach, a przednie wyciągnął do żołnierza podającego skrzynie. Ten, kiedy ochłonął ze zdumienia podał Wojtkowi jedną z nich. Wojtek bez wysiłku zaniósł pociski na stanowisko i wrócił do ciężarówki. I tak przez całą kanonadę nosił skrzynie pomagając swoim opiekunom. Jeden z nich naszkicował na kartce papieru postać niedźwiedzia niosącego pocisk. Ten obrazek szybko stał się symbolem 22 Kompanii. Żołnierze malowali go na ciężarówkach i nosili na rękawach mundurów.

Wojtek w ciężarówce – na samochodzie widoczne godło 22 Kompanii.

Koniec wojny zastał Wojtka we Włoszech. W 1946 roku wraz ze swoimi towarzyszami broni ruszył do Szkocji.

Miś-żołnierz szybko stał się tu prawdziwą celebrity. Dziennikarze pisali o nim artykuły, zrobiono mu setki zdjęć, radio BBC nadawało o nim reportaże, a Towarzystwo Polsko-Szkockie przyjęło go jako swojego honorowego członka.

Ale jego towarzysze broni zaczęli się powoli wykruszać…Żołnierze generała Andersa zdawali sobie sprawę z tego, że powrót do do Polski jest dla nich równoznaczny z samobójstwem. Rozjechali się więc po świecie. Część trafiła do USA i Kanady, inni postanowili osiedlić się w Australii, jeszcze inni pozostali w Szkocji.

Dyrektor ogrodu zoologicznego w Edynburgu zaoferował, że zaopiekuje się Wojtkiem. Został więc on honorowym rezydentem zoo w stolicy Szkocji.

Nadal jednak był bardzo popularny, pisały o nim gazety, odwiedzały go tłumy ludzi. Czasem do zoo przyszedł jeden z jego dawnych towarzyszy broni i przeskoczywszy barierkę ku przerażeniu innych gości „brał się z nim za bary” jak za dobrych czasów.

Wojtek stawał się jednak coraz bardziej osowiały i markotny. Przestał reagować na odwiedzające go tłumy.

Ożywiał się tylko wtedy kiedy słyszał język polski.

Zasnął na zawsze 15 listopada 1963 roku. Informację o jego śmierci podały wszystkie brytyjskie media.

W Edynburgu znajduje się tablica ku czci Wojtka w tamtejszym zoo. Podobne tablice znajdują się także w Imperial War Museum w Londynie oraz w Canadian War Museum w Ottawie.

Kilka lat temu Imperial War Museum odwiedził Książę Karol z synami. Kiedy stanęli koło tablicy poświęconej Wojtkowi, przewodnik zaczął opowiadać im jego historię. Książę przerwał mu mówiąc, że zarówno on jak i jego synowie znają ją doskonale…

Źródła:

Eugeniusz Sławomir Łazowski, Kudłaci przyjaciele, http://www.dziennik.com Dostęp 27.10.2007.
Patryk Polec, Wojtek The Soldier Bear – In The Ranks of Victors, http://wojtek-soldierbear.weebly.com/ Dostęp 27.10.2007

Za; http://blogbiszopa.pl/2007/10/szeregowy-wojtek-niedzwiedz-z-armii-andersa/
12.09.1942 r.

Armia Polska na Wschodzie została utworzona na podstawie rozkazu Naczelnego Wodza PSZ, gen. broni Władysława Sikorskiego z 12 września 1942, w Iraku, Iranie i Palestynie z połączenia Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie i Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Nominacja gen. Andersa na dowódcę nowo utworzonej Armii Polskiej na Wschodzie.  (formacje ewakuowane z ZSRR oraz jednostki Polskie utworzone na Bliskim Wschodzie).

  • Zdjęcia 1 i 2 –  zbiory-archiwalne-przekazane-przez-braidmade-films-_m-wiadomosci-gazeta – dodane przez emjot

KOMENTARZ  emjot:

Wojtek podzielił los Żołnierza Polskiego ze wszystkimi konsekwencjami – nie było tak jak dla nich, miejsca na Ziemi Polskiej.

Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii uniewinnia niesłusznie skazanego lekarza krytykującego szczepienia

Prof. Maria Dorota Majewska (nadesłane e-mailem)

Znany brytyjski Prof. John Walker-Smith, któremu (razem z drem Wakefieldem) skorumpowana brytyjska Naczelna Rada Medyczna odebrała licencję lekarską za to, ze śmiał opublikować razem z drem. Wakefieldem pracę naukową, w której zwrócili oni uwagę na związek autyzmu ze szczepieniami, został uznany przez Sąd Najwyższy Wielkiej Brytanii za niewinnego i bezpodstawnie i zniesławionego przez Radę Medyczną.

Sąd uznał, że przesłuchania i postępowanie rady w stosunku do prof. Walkera było farsą spreparowaną przez producentów szczepionek oraz ludzi, którzy czerpią wielkie zyski z handlu szczepionkami. Celem tego ataku na Wakefielda i Walkera było ich profesjonalne zniszczenie za głoszenie prawdy naukowej opartej na własnych badaniach i zeznaniach rodziców. Atak rady medycznej i karteli farmaceutycznych na tych naukowców i lekarzy przypominał procesy stalinowskie, w których tysiące niewinnych ludzi skazywano na śmierć, oraz procesy inkwizycji.

 

Dr. Wakefield, który obecnie mieszka i pracuje naukowo w Teksasie, tez został profesjonalnie zniszczony i zniesławiony przez brytyjska radę medyczną oraz skorumpowanych redaktorów pisma Lancet. On również pozwał redaktorkę naczelną Lancetu oraz dziennikarza Briana Deer’a (atakującego najemnika firm farmaceutycznych) o zniesławienie i zniszczenie kariery. Miejmy nadzieje, ze i jemu uda sie wygrać i odzyskać honor, ojczyznę oraz utracony majątek. Miliony rodziców z uszkodzonymi przez szczepionki dziećmi stoją za nim murem.

http://healthimpactnews.com/2012/british-court-throws-out-conviction-of-autismvaccine-md-andrew-wakefields-co-author-completely-exonerated/

Komentarz monitorpolski: Ręczę wam, ze będzie coraz więcej takich pozytywnych doniesień. Dominacja kompleksu militarno – przemysłowego szybko się kończy. Niedługo więcej napiszę na ten temat, chcę tu tylko dodać, że i w Polsce ludzie, którzy bezprawnie przejęli majątek czy też za pomocą “prawa” niszczyli życie innych ludzi zostaną ukarani. W Polsce są też lekarze, którym podobnie do prof. Walkera-Smitha bezprawnie odebrano prawo wykonywania zawodu – jak np. dr Wojciech Serwatka z Białegostoku, który po ponad 5-letniej nagonce sądowo – medialnej musiał wyjechać z Polski by móc przeżyć.

 

 

 

dr Wojciech Serwatka

Chciał być uczciwy – został skazany na banicję

 

Sprawa dr Serwatki była dość głośna dzięki publikacjom w “NIE” i “Gazecie Polskiej”. Podejrzewam, że gdyby te media nie zajęły się uczciwie tą sprawą, to dr Serwatka by już nie żył – zresztą był wielokrotnie pobity i aresztowany. Jeszcze jak pracowałem dla Misji Specjalnej, umówiliśmy się z nim w Warszawie. Na godzinę przed spotkaniem dr Serwatkę aresztowano!

Sprawa jest bardzo skomplikowana, mogę tu tylko dodać, że dr Serwatka ujawnił m.in. aferę z tiopentalem, którym podobnie jak w Łodzi pawulonem prawdopodobnie mordowano pacjentów w Białymstoku. Jeden ze znanych dziennikarzy ma dowody na zabójstwo 22 pacjentów, jednak boi się z tym wychodzić na światło dzienne. W międzyczasie TVN wyprodukowała bezprzykładne reportaże dyskredytujące odważnego doktora, robiąc z niego potwora. Reportaże oczywiście były nagradzane, co świadczy o kompleksowości działania tego całego systemu niszczenia ludzi. Dr Serwatka wygrał zresztą serię spraw sądowych z nieuczciwymi mediami. Te zareagowały tylko w ten sposób, że zwolniły dziennikarzy, którzy wykonali zadanie zdyskredytowania lekarza.

Niestety, ten nasz system “ochrony zdrowia” i “mediów”, został przejęty przez mafię. Formalnie dr Serwatka został pozbawiony praw wykonywania zawodu dlatego, że zorganizował prowokację policyjną wobec swojego szefa docenta H. Prowokacja się udała, doc. H. łyknął 5 tysięcy, policja wtargnęła i go aresztowała. Teraz, po latach zmagań okazuje się, że to dr Serwatka jest winien, a doc. H. został uniewinniony!

Miejmy nadzieję, że i ta afera już niedługo ujrzy światło dzienne i zajmą się nią służby międzynarodowe.

————————————————————

Za; http://monitorpolski.wordpress.com/

Krajobraz po szczepionce

marzec 21st, 2012

 

 

Na zdjęciach ładne, uśmiechnięte dzieciaki. Wyglądają zdrowo i pogodnie, jednak od wielu miesięcy ich życie przypomina koszmar. Każdego dnia walczą ze snem. Oby nie dać się zmęczeniu, nie upaść, dojść chociaż do krzesła. Jakoś przetrwać dzień w szkole i wrócić do domu, a tam odpocząć i zasnąć. Za to nocą wziąć leki na sen, jak najgłębszy, bez koszmarów, które przychodzą za dnia.

Szczepionka przeciwko świńskiej grypie, którą kraje europejskie masowo kupowały w 2009, oszczędziła wielu ludziom problemów ze zdrowiem. Innym zniszczyła życie. Straty okazały się większe niż początkowo przewidywano.

Norwegowie, Szwedzi i Finowie twierdzą, że ich dzieci bardzo ciężko chorują po przyjęciu szczepionki na świńską grypę. Takie same głosy zaczęły się odzywać w całej Europie. 27 lipca 2011 Europejska Agencja Leków (EMA) zaleciła ograniczenie stosowania szczepionki Pandemrix u dzieci i młodzieży w związku z wystąpieniem “bardzo rzadkich przypadków narkolepsji u młodych ludzi”. Jednocześnie stwierdziła, że bilans zysków i strat stosowania szczepionki pozostaje na plusie, czyli jej zdaniem, Europejczycy więcej na wprowadzeniu tego leku do obrotu zyskali, niż stracili.

Czy Polacy oszczędzili sobie niemałych kłopotów, nie decydując się na zakup szczepionek przeciwko AH1N1?

Śpiący Norwegowie

Norwegia właśnie liczy zyski i straty po przyjęciu w 2009 roku szczepionki. Wiele wskazuje na to, że koszty zdrowotne okazały się większe, niż się początkowo spodziewano. Do państwowej organizacji dla poszkodowanych pacjentów NPE wpłynęło jak dotąd 86 zawiadomień o utracie zdrowia na skutek przyjęcia szczepionki na świńską grypę. “Co najmniej 45 dzieci zachorowało na narkolepsję po tym, jak posłuchało rządowych zaleceń i przyjęło szczepionkę na świńską grypę” napisał najbardziej poczytny norweski dziennik “VG” i przedstawił historie 17 z poszkodowanych.

Na zdjęciach ładne, uśmiechnięte dzieciaki. Wyglądają zdrowo i pogodnie, jednak od wielu miesięcy ich życie przypomina koszmar. Każdego dnia walczą ze snem. Oby nie dać się zmęczeniu, nie upaść, dojść chociaż do krzesła. Jakoś przetrwać dzień w szkole i wrócić do domu, a tam odpocząć i zasnąć. Za to nocą wziąć leki na sen, jak najgłębszy, bez koszmarów, które przychodzą za dnia.

Wcześniej jeździli konno, grali w piłkę, marzyli o studiach. Dziś wygląda na to, że nie tylko nie zdobędą żadnego zawodu, ale będą potrzebowali pomocy, by przeżyć każdy kolejny dzień.

“Zniszczyłaś mi życie”

Narkolepsja to nieuleczalny zespół chorobowy o niewyjaśnionych przyczynach. Objawia się między innymi nadmierną sennością i niekontrolowanymi napadami snu. Brzmi niegroźnie? To tylko pozór.

Jedenastoletnia Thea z miejscowości Vennesla w kilka miesięcy po przyjęciu szczepionki stała się bezustannie zmęczona i senna – opisują reporterzy “VG”. Kiedy po raz pierwszy straciła bez widocznego powodu przytomność, jej matka wpadła w panikę. Dziś dziecko zapada w rodzaj snu 5-6 razy dziennie. Nagle traci kontrolę nad mięśniami i upada. W nocy natomiast źle śpi, miewa częste koszmary. Rodzice mówią, że choroba zmieniła też osobowość Thei. Dziewczynka była kiedyś optymistyczna i chętna do zabaw z dziećmi, dziś jest pochmurna i agresywna.

– Zniszczyłaś mi życie – powiedziała do matki, gdy postawiono u niej diagnozę narkolepsji. To rodzice musieli przecież podpisać zgodę na podanie szczepionki.

Podobne objawy mają wszystkie dzieci i nastolatki z narkolepsją, do których dotarli norwescy dziennikarze. Jeden z opisywanych przez “VG” chłopców, Jens Jensen z Bod przespał rok 2010. Przez sześć miesięcy budził się tylko na godzinę dziennie. Obecnie znowu chodzi do szkoły, ale nie może się tam skoncentrować, bo śni na jawie, miewa halucynacje. Inny opisywany przez norweskich dziennikarzy chłopiec w Wigilię nie był w stanie dobudzić się na tyle, by choć rozpakować prezenty.

Karna Skandynawia

W 2009 roku zgodnie z zaleceniami władz ponad 2 miliony Norwegów, czyli prawie połowa populacji kraju, przyjęło szczepionkę przeciwko świńskiej grypie. Zaszczepiono blisko 600 tysięcy dzieci. Polacy mieszkający nad fiordami żywo w tamtym czasie dyskutowali, czy zgodzić się na szczepienia. Sytuacja była trudna, bo norweskie ministerstwo zdrowia zalecało szczepienia, zaś polskie stało twardo na stanowisku, że szczepionek nie kupi, skoro producent nie chce zagwarantować ich bezpieczeństwa. Norwegia wołała, że odmowa szczepienia jest nieodpowiedzialna, bo naraża całe otoczenie chorego, zaś Polska twierdziła, że to owczy pęd do szczepień jest nieodpowiedzialny. Decyzję trzeba było podejmować szybko, bo szkoły już rozpoczynały akcje szczepień wśród dzieci. Wielu polskich rodziców odmówiło wtedy szczepienia. Pisaliśmy o tym Wirtualnej Polsce: Co szósty Norweg zachorował już na świńską grypę

Według danych Europejskiej Agencji Leków w 2009 roku Pandemrix przyjęło prawie 31 milionów Europejczyków.

Źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Krajobraz-po-szczepionce,wid,14332763,wiadomosc.html?ticaid=1e21a

Za; http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=11204#more-11204

Jak koncerny chcą ukryć epidemię autyzmu spowodowaną szczepieniami

Prof. Maria Dorota Majewska (nadesłane mailem)

Ostatnie doniesienia z USA i UK pokazują, że obecnie już 1 dziecko na 80/100 cierpi na autyzm, a wśród chłopców 1 na 40. Nie ma dziś wątpliwości, że etiologia autyzmu oraz wielu innych chorób neurorozwojowych ma głównie podłoże środowiskowe i jatrogenne, choć naturalnie establiszment szczepionkowy i medyczny nadal temu zaprzecza, bo musiałby wziąć odpowiedzialność za okaleczenie i zabicie szczepionkami milionów dzieci. (Warto się zapoznać w tymi dokumentami;

Wywołuje to coraz większe wzburzenie wśród rodziców na całym świecie, którzy coraz częściej odmawiają szczepienia swych dzieci. Równocześnie amerykańska koteria psychiatrów (American Psychiatric Association) dostała rozkaz, żeby coś zrobić z epidemią autyzmu. Członkowie tej koterii postanowili więc radykalnie zmienić kryteria diagnostyczne autyzmu i usunąć z tej kategorii wszystkie lżejsze przypadki, zespół Aspergera, autyzm nietypowy etc. Dotychczasowe kryteria autyzmu obejmowały spektrum zaburzeń autystycznych. Te nowe kryteria mają być opublikowane w nowym podręczniku diagnostycznym, zwanym DSM-V i staną się biblią diagnostyczną.

Spowoduje to, że wg. nowych kryteriów diagnostycznych liczba dzieci autystycznych spadnie co najmniej o połowę. Pozostałe dzieci nadal będą miały zaburzenia ze spektrum autyzmu, ale włoży się je do innej szufladki, więc nie będzie im przysługiwała specjalna terapia ani edukacja. I o to chodzi w tych manipulacjach, o radykalne zmniejszenie dostępu dzieci do terapii, refundowanej częściowo przez ubezpieczenia medyczne.

Równocześnie UE wchodzi we współpracę z kartelami farmaceutycznymi, żeby za publiczne pieniądze wyprodukować „leki” rzekomo do leczenia autyzmu. Nie ma mowy o rzetelnym zbadaniu etiologii i biologii autyzmu, bez czego każde leczenie farmakologiczne będzie tylko groźnym eksperymentem medycznym na chorych dzieciach, który najprawdopodobniej zakończy się dla nich jeszcze bardziej tragicznie.

Wśród firm farmaceutycznych, które mają produkować preparaty do leczenia autyzmu znajdują się główni producenci szczepionek oraz producent thimerosalu (związku rtęci dodawanego do szczepionek). A więc te same koncerny, których toksyczne szczepionki okaleczyły neurologicznie miliony dzieci będą teraz produkować chemikalia, żeby „leczyć” kalectwo wynikłe ze stosowani tych szczepionek. Ci sami ludzie agresywnie zaprzeczają, że ok. 20% przypadków autyzmu daje się naprawdę wyleczyć dietą odtruwającą, witaminami, chelatacją oraz terapiami behawioralnymi, co jest potwierdzone przez wielu lekarzy i rodziców.

Wygląda więc, że mamy tu do czynienia z celowym okaleczaniem dzieci, żeby generować chronicznie chorych, którzy przez całe życie będą potem zmuszani do brania innych toksycznych medykamentów dla zysków karteli farmaceutycznych. Zabierze się chorym dzieciom dostęp do bezpiecznych terapii behawioralnych, lecz będzie przymuszać do brania niebezpiecznych psychotropów. Dotychczasowe doświadczenia z takimi lekami pokazują, że wywołują one u dzieci groźne reakcje (m.in. samobójstwa, ataki agresji) i jeszcze bardziej uszkadzają ich mózgi.

http://gaia-health.com/gaia-blog/2012-03-23/new-autism-research-program-big-pharma-profit-center-with-taxpayers-help/

***

Kilka dni temu w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, w którym podano, że MZ zdjęło z Sanepidu obowiązek monitorowania powikłań poszczepiennych, co znaczy, że w kwestii szczepień mamy już pełną wolną amerykankę (czyli wszystkie chwyty dozwolone).

————————————————————

Za; http://monitorpolski.wordpress.com/2012/03/28/wydarzenia-i-komentarze-28-marca-2011r-2/

 

 

RABUNEK ZUS, LUDOBÓJSTWO POLAKÓW – lek. med. Eugeniusz Sendecki

 

Kolejna rozmowa z lek. med. Eugeniuszem Sendeckim nt. bandytyzmu w tzw. Służbie Zdrowia. Kto okradł ZUS z 8 miliardów złotych?!

Przesłane przez monitorpolski dnia 24 mar 2012

Ogromne straty w uprawach. Przemarznąć mogły zboża na powierzchni nawet miliona hektarów. O poważnych stratach mówią też sadownicy

 

Wymarzło milion hektarów

Krzysztof Losz

Zima była mroźna, zwłaszcza w styczniu i lutym, ale rolnikom sen z powiek spędzał przede wszystkim brak śniegu. Jego pokrywa była w wielu regionach za cienka, aby zapewnić schronienie i dobre warunki przezimowania pszenicy, żyta czy jęczmienia. Podobne problemy mieli również właściciele plantacji rzepaku i w efekcie znaczna część pól nadaje się tylko do zaorania i przesiania.

Jak duże są straty? Krajowa Federacja Producentów Zbóż szacuje, że zboża mogły wymarznąć nawet na powierzchni 1 mln hektarów. To bardzo dużo, zważywszy na to, że w Polsce zboża sieje się ogółem na obszarze prawie 9 mln ha, a trzeba pamiętać, że nie wszystko zajmują odmiany ozime, więc straty będą tym bardziej dotkliwe dla rolników.

Ministerstwo rolnictwa nie chce spekulować, ile zbóż wymarzło, bo nie ma jeszcze danych z Głównego Urzędu Statystycznego, który co roku ocenia przezimowanie upraw. Eksperci GUS wykonali lustrację pól, ale pełen raport, tak jak w poprzednich latach, będziemy znali dopiero pod koniec kwietnia. Tym niemniej już wiadomo, że kiepsko przezimowała pszenica ozima: jej stan jest gorszy niż w ubiegłym roku aż w dziewięciu województwach (kujawsko-pomorskim, lubelskim, łódzkim, małopolskim, mazowieckim, opolskim, śląskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim). Ale jeszcze gorzej jest w przypadku jęczmienia ozimego, bo aż w dziesięciu województwach przezimował on gorzej niż przed rokiem (oprócz dziewięciu wcześniejszych także w warmińsko-mazurskim). Nieźle dało sobie radę pszenżyto – straty dotknęły rolników głównie w pięciu województwach (kujawsko-pomorskim, lubelskim, łódzkim, śląskim i warmińsko-mazurskim). Z kolei żyto gorzej przezimowało w województwach lubelskim i śląskim.

Lista strat
Są regiony, jak Wielkopolska i Kujawy, gdzie nawet połowa upraw ozimych mogła zostać zniszczona w trakcie ostatniej zimy. Dlatego w województwie kujawsko-pomorskim sejmik ogłosił stan klęski żywiołowej, a podobnie jak w innych regionach w teren ruszyły komisje do szacowania strat. Gdy zakończy się ta lustracja, informacje na temat strat w uprawach zostaną wysłane do ministerstwa rolnictwa, które na ich podstawie będzie mogło uruchomić fundusze na pomoc dla poszkodowanych rolników (mogą to być dotacje lub preferencyjne kredyty klęskowe).

 – Jeśli potwierdzą się najgorsze prognozy organizacji rolniczych, to rząd będzie musiał szukać dodatkowych pieniędzy w budżecie na pomoc dla rolników. Skala strat może być bowiem tak duża, że to, co ma teraz do dyspozycji minister rolnictwa, będzie kroplą w morzu potrzeb – mówi Andrzej Pszczółkowski, doradca kredytowy w jednym z banków obsługujących rolników. – Przecież rolnicy ponieśli już ogromne koszty podczas jesiennych siewów i z części pól nic nie zbiorą. I dlatego mają prawo liczyć na pomoc rządu, aby ten rok nie był dla nich kompletnie stracony – dodaje.

 

Co zamiast?
Właściciele pól zniszczonych przez mrozy stoją teraz przed dylematem, jakie rośliny zastosować do przesiania. Zapewne najczęściej będą się decydować na zboża i rzepak jary oraz na rośliny strączkowe. Trzeba jednak pamiętać choćby o tym, że zboża jare dają mniejszy plon od ozimych, więc całkowicie odrobić strat spowodowanych przez zimę się nie da.

Z drugiej jednak strony rolnicy mają podstawy ku temu, żeby oczekiwać utrzymania się wysokich cen ziarna zarówno przed żniwami, jak i po nich. A to dlatego, że wiele krajów europejskich też dotknęła klęska wymarzania zbóż, w tym tak znaczących producentów pszenicy jak Ukraina i Rosja. Kraje te będą więc musiały zmniejszyć eksport, co powinno sprzyjać utrzymaniu się wysokich cen ziarna na światowych giełdach towarowych. Według ostatnich danych ministerstwa rolnictwa, tona pszenicy konsumpcyjnej kosztowała średnio 818 zł, ale część ekspertów przewiduje, że za kilka miesięcy może sięgnąć około tysiąca złotych.

Zima dała się we znaki także sadownikom. Poseł Mirosław Maliszewski (PSL), prezes Związku Sadowników RP, twierdzi, że są gospodarstwa, gdzie wymarzła połowa i więcej drzew lub krzewów. Najgorzej jest w przypadku plantacji truskawek, mrozy słabo znoszą także takie drzewa owocowe, jak czereśnie, grusze czy morele. Sadownicy liczą jednak na to, że część drzew i krzewów na wiosnę „odbije” i jeszcze zbiorą z nich owoce.

———————————————————-

Za; http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120402&typ=po&id=po03.txt